Drakońskie kary i wysokie opłaty za drzewo

Jeśli nasze państwo wyrządzi szkodę obywatelowi to Skarb Państwa płaci śmieszne małe odszkodowanie. Jeśli zaś obywatel popełni wykroczenie do dostanie pokaźną karę. To jest „sprawiedliwość społeczna” w wykonaniu kolejnych rządów. Podobnie jest w przypadku zgody na wycięcie drzewa. Raz, że właściciel musi prosić o zgodę na wycinkę i jeszcze za to płacić, a jeśli zrobi to bez zgody – to czeka go wysoka kara. W przypadku szkody wyrządzonej przez drzewo właściciel naraża się na odpowiedzialność cywilną. Właściciel powinien mieć prawo dysponować swoją własnością. Sadzić drzewa, ścinać drzewa i sadzić nowe – według uznania. Tak, aby działka wyglądała ładnie. To taka luźna dygresja.

W artykule na Interii czytamy:

To, ile posiadacz nieruchomości zapłaci za wycięcie drzewa, będzie zależeć m.in. od tego, gdzie ono rośnie. Tak wynika z projektu rozporządzenia ministra środowiska w sprawie stawek opłat za usunięcie drzew i krzewów.

Ministerstwo Środowiska proponuje zmianę zasad naliczania opłat za wyrąb. Obecnie stawka ta jest zależna głównie od obwodu drzewa. Będzie zaś uzależniona od jego lokalizacji i tempa przyrostu pnia (jego grubości). Resort wyróżnił cztery lokalizacje. Najwięcej trzeba będzie zapłacić za wycinkę z terenów uzdrowiskowych, wpisanych do rejestru zabytków oraz pasa przy drodze. Drugi przelicznik dotyczy terenów zielonych, trzeci miast, a czwarty – najniższy – wiejskich.

Po wprowadzeniu proponowanych zmian opłaty za wycinkę w większości przypadków będą niższe niż dotychczas. Przykładowo za usunięcie topoli lub wierzby o obwodzie 100 cm na terenach uzdrowiskowych dziś trzeba zapłacić 6,5 tys. zł. Proponowana opłata będzie niższa o ponad 1 tys. zł. Najbardziej zyskają osoby planujące wycinkę np. bardzo wolno rosnącej jodły (o obwodzie 100 cm), która rośnie na terenach zielonych – zamiast ponad 160 tys. zł zapłacą 45 tys. zł.
Wyższe zaś będą opłaty za wycinkę w miastach w przypadku roślin, których obwód wynosi 30-55 cm. W przypadku klonu lub kasztanowca (50 cm obwodu) wzrosną z 1 tys. do 1,4 tys. zł.

Wpływy z tytułu opłat za wycinkę drzew i kar administracyjnych za wyrąb bez uzyskania zgody sięgają rocznie ok. 170 mln zł.

Czytaj więcej na: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/wytniesz-drzewo-na-dzialce-zaplacisz-mniej,2316049,4199#pst108349103?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

JŁ – Jacek Łapiński