Dziecięce zachcianki. O chłopczyku co chciał ciągle nowe zabawki.

Przedstawiam bajkę w klimacie świątecznym pod tytułem „Dziecięce zachcianki. O chłopczyku co chciał ciągle nowe zabawki”:

Był sobie Kacperek. Ale równie dobrze mógłby to być Piotrek, Pawełek lub Michałek. Mógłbyś to być też Ty – drogi chłopczyku! Mogłabyś to być i Ty – droga dziewczynko! Aniu, Agnieszko, Kasiu, Gosiu czy Asiu.
A Ty jak masz na imię?

Drogie dzieci, a więc posłuchajcie proszę.

Kacper miał już siedem lat. Nadeszła zima. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Gwiazdka – na to czekają wszystkie dzieci! Na Gwiazdkę czekał także Kacperek.

Kacper chodził do szkoły. Liczył dni aż nadejdą Święta. I Gwiazdka. Marzył o nowych zabawkach. O rycerzach toczących wojnę gdzieś w odległej galaktyce. Sam chciał być takim walecznym rycerzem ze świetlnym mieczem.

Kiedyś Kacperek miał dwa lata. Dopiero zaczął chodzić, a już mówił rodzicom:
– Tato, mamo, kupcie mi baranka.
– Mamo, tato, będę grzeczny.
Kacper nie chciał żadnych innych zabawek. Rodzice kupili mu tego baranka.

Gdy Kacper miał trzy lata, to zaczął już szybko biegać. I prosił rodziców:
– Tato, mamo, kupcie mi auta. Fajne jest to auto szybkie jak błyskawica. Nie chcę żadnej innej zabawki – mówił Kacper.
– Mamo, tato, będę sprzątał swoje zabawki.
Rodzice kupili mu te auta.

Jak Kacper miał cztery lata, to zaczął już chodzić do przedszkola. I prosił:
– Tato, mamo, kupcie mi ten samolot.
– Rok temu kupiliśmy ci te auta. Chciałeś mieć wszystko z autami. Nawet ubrania. A teraz? – pytali rodzice.
– Koledzy mówią, że auta nie są już fajne. Fajny jest ten samolot, co „popyla” po niebie – tłumaczył Kacper i obiecywał:
– Mamo, tato, w przedszkolu będę rysował ładne obrazki.

W kolejnym roku Kacper miał pięć lat. I prosił rodziców:
– Tato, mamo, kupcie mi tą ciuchcię.
– Rok temu kupiliśmy ci ten samolot. Chciałeś mieć wszystko z samolotami. Nawet ubrania. A teraz? – pytali rodzice.
– Koledzy mówią, że samoloty nie są już fajne. Fajny jest ten pociąg, co jeździ z ładunkami. Mój kolega w przedszkolu to też Tomek – przekonywał:
– Mamo, tato, a jak pójdę do szkoły to będę pilnie się uczył – obiecywał Kacper.

Ostatnio Kacper miał sześć lat. Poszedł już do pierwszej klasy. I prosił:
– Tato, mamo, kupcie mi te latające ptaki, co niszczą świnki.
– Rok temu kupiliśmy ci ten pociąg. Chciałeś mieć nawet takie ubrania. A teraz? – pytali rodzice.
– Koledzy mówią, że teraz fajne są te ptaki – mówił.
– Mamo, tato, w szkole będę pilnie czytał czytanki, pisał literki i liczył cyferki – przyrzekał Kacper.

Teraz Kacper miał już siedem lat. Chodził do szkoły. I prosił rodziców:
– Tato, mamo, kupcie mi świetlny miecz.
– Rok temu kupiliśmy ci te ptaki. Chciałeś mieć wszystko z tymi ptakami. Nawet ubrania. A teraz? – pytali rodzice.
– Teraz fajne są wojny w gwiezdnej galaktyce. Kupcie mi klocki, żebym zbudował gwiezdny niszczyciel. Kupcie mi też świetlny miecz, żebym był rycerzem – przekonywał Kacper.

Kacper miał dużo zabawek. Miał dużo książek, ale do niektórych nawet nie zajrzał. A jak już zajrzał, to szybko odkładał na półkę. Z niektórych książek nawet trochę się kurzyło.
Miał dużo puzzli. Układał puzzle, ale niektóre zgubił. I nie mógł już ułożyć całego obrazka.
Miał dużo klocków, ale niektóre klocki też zgubił. I nie mógł już zbudować całej budowli.
A Wy drogie dzieci, znacie jakieś dziecko, co gubi zabawki?

Kacper lubił rozkładać zabawki, ale nie lubił ich później sprzątać.
A Wy drogie dzieci, znacie jakieś dziecko, co nie lubi sprzątać swoich zabawek?

Tata opowiadał Kacperkowi, że jak sam był mały, to nie było takich bajek. Był tylko Reksio oraz Bolek i Lolek.

Tata opisał, że nie było w sklepie, ani lodów, ani słodyczy. Kacper nie mógł sobie tego nawet wyobrazić. Sklep bez lodów i bez słodyczy.

Tata wspominał, że w sklepie nie było żadnych zabawek. Sklep bez zabawek – dziwił się Kacper. Sam zawsze chciał coś nowego, jak tylko był z mamą na zakupach.

Tata mówił, że sam robił zabawki. Czołg robił z pudełka od zapałek. Statek kosmiczny to była miska.

Tata opowiadał, że kiedyś nie było komputera. Nie było gier i internetu!
– To w co się bawiliście? – dziwił się Kacper.
– Grałem w piłkę, chodziłem do lasu i nad wodę, grałem w szachy i czytałem książki – mówił tata.

Pewnego dnia tata przypomniał Kacperkowi legendę o zwierzętach. W Wigilię zwierzęta zaczynają mówić ludzkim głosem. I można podsłuchać, co zwierzęta mówią o swoich gospodarzach. Czy ludzie są dobrzy dla zwierząt?
Ciekawe co byłoby, gdyby zabawki ożyły i zaczęły mówić o dzieciach. Czy dzieci są dobre dla swoich zabawek?

A Gwiazdka tuż, tuż – cieszył się Kacper.

Hura, już jest!

Kacper ładnie ubrał choinkę. Pozawieszał bombki i łańcuchy. Położył sianko pod obrusem. A na stole był wigilijny karp i wiele innych smakołyków.

Kacper usiadł do wigilijnego stołu. Ale wiercił się przy stole, czekając na prezenty.
– Cierpliwości! Warto być cierpliwym, bo w życiu na wszystko trzeba czekać – powiedział tata i dodał: – Warto też być pracowitym. Zobacz, ile pracy wymagało przygotowanie kolacji. Doceniaj to, co masz, bo nie można mieć wszystkiego.

Kacper z dumą odczytał fragment Pisma Świętego. Umie już czytać! Później łamał się opłatkiem. Życzył zdrowia, szczęścia i miłości… I wielu łask Bożych:
– Będę więcej czasu spędzać z Tobą – powiedział tata.
– Będę pilnie się uczył i dużo czytał – obiecał Kacper.
– Duży rośnij – życzyła mama.
Skromny opłatek, a ma w sobie tyle miłości.

Nikt nie życzył sobie nowych rzeczy czy nowych zabawek.
– Czy nowe zabawki są najważniejsze? – pomyślał Kacper.

Po uroczystej kolacji wspólnie zaśpiewano kolędę: „Bóg się rodzi”.

Wreszcie Kacper pobiegł pod choinkę, aby rozpakować prezent. Dostał nową zabawkę – świetlny miecz. Pobawił się nim trochę, ale szybko odłożył ten miecz do pudełka.

W tym czasie inne zabawki siedziały schowane w ciemnym pokoju:
– Jesteśmy tacy fajni. A Kacper się już z nami nie bawi – powiedziało Auto.
– Kacper już o nas nie pamięta, zaś inne dzieci nie mają tylu zabawek – stwierdził Baranek.
– Rok temu to ja byłem modny, a teraz jestem cały zakurzony – oznajmił ptak Bomba.
– Wszyscy trafimy na śmietnik. Nie jesteśmy już potrzebnymi zabawkami – oceniła Ciuchcia.
– Kiedyś w sklepie była taka mała pluszowa lalka. Kupiła ją dziewczynka. Później przez okno wystawy widziałem jak przechodziła obok sklepu i jak mocno przytulała się do tej lalki. Miała chyba tylko tą jedną zabawkę – powiedziało Auto.
– Na pewno mocno kochała tą lalkę. Jak ja chciałbym być na jej miejscu – ocenił Samolot.
– Moda przemija, ale najważniejsza jest miłość. Ciekawe, czy Kacper nas jeszcze kocha? – zapytała Ciuchcia.
– Pójdę i zawołam Kacperka – powiedział rezolutnie Baranek.

Kacper usłyszał swoje zabawki. Poszedł do pokoju i rozpakował je. Zaczął się z nimi wszystkimi bawić:
– Jesteście moimi zabawkami i dlatego kocham was wszystkie – wyznał Kacper.
– Jesteśmy tylko zabawkami. Kochaj rodziców. I doceniaj to, co masz! – stwierdził Baranek.
– Musisz bezpiecznie chodzić do szkoły i oglądać się na przejściu dla pieszych – poradziło Auto.
– Jesteśmy Twoimi zabawkami i chcemy dla Ciebie najlepiej – powiedział Samolot.
– Nie ważne jest ile zabawek masz, ale jak się tymi zabawkami bawisz – oceniła Ciuchcia.
– Bombowo, bądź dobrym chłopcem – dodała Bomba.

Kacper położył się spać. Przyśniło mu się, że jest aniołkiem. I nie widział gwiezdnej galaktyki, tylko jedną Gwiazdę Betlejemską!
– Największym skarbem jest miłość. To, że możemy być razem!

A reszta? Reszta nam się tylko zdaje…

Autor Jacek Łapiński
Strona „Inspirowanie”: https://www.facebook.com/inspirowanie/